ARTYKUŁY - Poradniki
Czy Uczelnia może być „trzecim miejscem”?
O koncepcji Oldenburga w życiu studenckim i zawodowym
Wielu młodych ludzi wchodzi w dorosłość z doświadczeniem izolacji. Raport MŁODE GŁOWY pokazuje, że aż 37,5% młodych osób biorących udział w badaniu przeżywa samotność życiową. To bolesne poczucie nie znika jednak wraz z maturą – często towarzyszy młodym ludziom także na kolejnych etapach edukacji. Wkracza z nimi w dorosłość, również wtedy, gdy przekraczają progi uczelni. Dane CBOS z 2024 roku potwierdzają, że poczucie osamotnienia staje się problemem społecznym: w ciągu siedmiu lat dwukrotnie wzrósł odsetek dorosłych bardzo często lub permanentnie go doświadczających i dziś dotyczy „mniej więcej co dwunastej” osoby.
Te statystyki stanowią istotny kontekst dla debaty o odpowiedzialności instytucji edukacyjnych. Uczelnia to formalnie instytucja oparta na obowiązku, strukturze oraz systematycznej realizacji programu. Jej nadrzędną misją pozostaje przekazywanie merytorycznej wiedzy. Równocześnie dla wielu studentów stanowi ona miejsce spotkań i budowania długotrwałych relacji. Te dwa wymiary nie muszą się wykluczać – przeciwnie, mogą się wzajemnie wzmacniać. Warto więc spojrzeć na uczelnię przez pryzmat teorii Raya Oldenburga i zapytać, czy szkoła wyższa może pełnić funkcję „trzeciego miejsca” – nie zamiast edukacji, lecz jako jej naturalne dopełnienie oraz ważny element przygotowania do życia zawodowego.
Na czym polega koncepcja Raya Oldenburga?
Teoria socjologiczna Raya Oldenburga, opisana w książce The Great Good Place z 1989 roku, zakłada, że dla zachowania równowagi psychicznej człowiek potrzebuje trzech odrębnych sfer życia. Pierwszą z nich stanowi dom, czyli przestrzeń prywatna, w której koncentruje się życie osobiste oraz rodzinne. Jest to strefa intymności i odpoczynku od zewnętrznych wymagań. Drugim miejscem jest praca lub szkoła, gdzie dominują obowiązki, hierarchia służbowa oraz dążenie do uzyskania konkretnych rezultatów i efektywności.
Trzecie miejsce to natomiast przestrzeń społeczna, która służy spotkaniom, swobodnym rozmowom i budowaniu lokalnej wspólnoty. Oldenburg zauważył, że brak takich punktów na mapie życia prowadzi do osłabienia więzi międzyludzkich i obniżenia jakości funkcjonowania w społeczeństwie. Choć ten podział wydaje się sztywny, granice między sferami bywają płynne – szczególnie w środowisku akademickim, które łączy w sobie cechy różnych ról i przestrzeni.
Trzecie miejsce – czym jest i jakie ma cechy?
Trzecie miejsce to nieformalny punkt spotkań, do którego przychodzi się z własnej woli, aby spędzić czas z innymi ludźmi. Taką rolę mogą pełnić między innymi kawiarnie, biblioteki, parki czy domy kultury, a w niektórych kulturach również zakłady fryzjerskie, które pełnią funkcję centrów rozmów i wymiany informacji. Charakterystyczną cechą takich lokalizacji jest neutralność. Oznacza to, że nikt nie występuje tam w roli gospodarza narzucającego reguły ani osoby „selekcjonującej”, która decyduje, kto pasuje, a kto nie. Można po prostu wejść, usiąść, zostać na chwilę albo na dłużej. Każdy uczestnik czuje się swobodnie, a bariery społeczne i hierarchie zawodowe tracą na znaczeniu, ustępując miejsca poczuciu równości.
Główną aktywnością w takim otoczeniu pozostaje dialog – to rozmowa najczęściej spaja całe doświadczenie trzeciego miejsca. Nie chodzi tu o dyskusję według zasad czy w ramach narzuconych ról, ale o zwykłą wymianę myśli, która dzieje się swobodnie i bez presji formalnej „poprawności”. Trzecie miejsca mają też swoich stałych bywalców, a ich obecność sprawia, że przestrzeń zaczyna żyć własnym rytmem: ludzie rozpoznają się, wracają do przerwanych tematów, wiedzą, że spotkają tu znajome twarze. Z czasem rodzi się z tego coś więcej niż przypadkowe kontakty – poczucie wspólnoty, w którym łatwiej o zaufanie, bezpieczeństwo i trwałe relacje. Dzięki niesformalizowanemu charakterowi oraz wysokiemu poziomowi komfortu wiele osób zaczyna traktować takie miejsca jak „drugi dom” – przestrzeń, w której można na moment odpuścić codzienną presję osiągnięć i po prostu pobyć z ludźmi.
Którym miejscem jest uczelnia?
Analizując strukturę szkolnictwa wyższego, można odnieść wrażenie, że uczelnia idealnie wpisuje się w rolę drugiego miejsca. Istnieje tu wyraźna hierarchia między prowadzącymi i studentami, obowiązuje system oceniania, a postępy są weryfikowane przez jasno określone standardy oraz programy kształcenia. Uczelnia wyznacza studentom konkretne wymagania, których spełnienie jest warunkiem uzyskania dyplomu. W tym ujęciu dominuje wymiar instytucjonalny, nakierowany na merytoryczne przygotowanie do wykonywania przyszłej pracy.
Jednocześnie kampusy i sale wykładowe bywają areną procesów opisanych przez Oldenburga jako typowe dla sfery społecznej. To przecież na uczelni tworzą się znajomości, rodzą się inicjatywy, a rozmowy „po zajęciach” często okazują się równie ważne jak same zajęcia – choć w zupełnie innym wymiarze: relacji, wsparcia i poczucia przynależności. Uczelnia może też wzmacniać postawy demokratyczne, ponieważ tworzy przestrzeń do dyskusji i konfrontowania różnych punktów widzenia. Można więc powiedzieć, że uczelnia łączy w sobie dwa porządki – wymóg produktywności i naturalną potrzebę integracji. To, w jaki sposób instytucja rozwija oba te wymiary, wpływa nie tylko na atmosferę studiowania, lecz także na to, jak absolwenci będą budować relacje i odnajdywać się w późniejszym środowisku pracy.
Dlaczego wiedza i wspólnota nie powinny się wykluczać?
Studia są jednym z tych etapów życia, w których równolegle rozwijają się kompetencje merytoryczne i społeczne. Uczelnia ma oczywiście swoją podstawową misję – przekazywać wiedzę, kształcić specjalistów i dbać o poziom akademicki. Jednocześnie jest to przestrzeń, w której młodzi dorośli uczą się funkcjonowania w grupie, budowania relacji i współpracy. To połączenie tych dwóch wymiarów sprawia, że edukacja wyższa przygotowuje nie tylko do zdania egzaminu, ale też do codziennego funkcjonowania w środowisku zawodowym.
Kompetencji społecznych nie można rozwinąć w izolacji
Nie wszystko, co ważne na studiach, da się opowiedzieć przy tablicy. Kompetencje społeczne rozwijają się obok wiedzy merytorycznej i rodzą się przede wszystkim w praktyce – w rozmowie, różnicy zdań, negocjacji czy w sytuacjach, w których trzeba dogadać się z innymi ludźmi. Oczywiście część zajęć sprzyja ich kształtowaniu – warsztaty, ćwiczenia, projekty zespołowe czy seminaria, w których trzeba zabrać głos i współpracować. Najczęściej jednak ten „trening relacji” nabiera tempa, gdy znika formalna rama zajęć i pojawia się swobodniejszy kontakt.
Właśnie dlatego naturalnym środowiskiem rozwoju takich kompetencji stają się przestrzenie mniej formalne – korytarze, biblioteki, strefy wspólnej pracy, uczelniane kawiarnie czy miejsca odpoczynku. To tam studenci trenują aktywne słuchanie, wspieranie innych, proszenie o pomoc, a także rozmowę o problemach bez presji oceniania. Do tego dochodzi wymiana doświadczeń między rocznikami. Starsi podpowiadają, jak działa wydział, młodsi wnoszą z kolei świeże spojrzenie. Ten nieformalny mentoring wzmacnia poczucie bezpieczeństwa i przynależności – czyli dokładnie ten obszar, który Oldenburg uznawał za istotny dla jakości życia społecznego.
Trzecie miejsce jako przygotowanie do życia zawodowego
Kompetencje trenowane między studentami zostają z nimi na długo po zakończeniu studiów. Ci sami ludzie, którzy dziś dyskutują w akademiku czy kawiarni, za chwilę spotkają się w firmach jako współpracownicy. A w pracy nie wystarczy być tylko świetnym merytorycznie – liczy się też umiejętność współpracy i komunikacji. Najlepiej odnajduje się osoba, która potrafi działać z innymi: jasno się komunikować, prosić o pomoc, negocjować, rozwiązywać konflikty i budować sieć kontaktów.
Trzecie miejsce na uczelni jest bezpiecznym treningiem tych umiejętności. W przerwach między zajęciami oswaja się język branży – nie ten z definicji, tylko ten, którym naprawdę rozmawiają ludzie. Wspólne projekty pokazują, jak wygląda praca, gdy wynik zależy od kilku osób naraz. Z kolei inicjatywy studenckie rozwijają organizację i podział ról, a czasem dają też pierwsze doświadczenia liderskie. W tym wszystkim ważna jest również różnorodność – kontakt z osobami z różnych roczników, kierunków i krajów oswaja sytuacje, które później są normą w pracy.
Absolwent funkcjonujący wyłącznie w trybie „zaliczyć i zapomnieć” może dysponować solidną wiedzą, a jednocześnie po raz pierwszy zderzyć się z tym, że praca to stałe uzgadnianie i współodpowiedzialność. Jeśli na studiach było miejsce na rozmowę i wspólne działanie, wejście w ten świat jest łagodniejsze – wiedza zyskuje naturalny kontekst: ludzi, z którymi trzeba ją zastosować.
Jak uczelnia może wspierać rolę trzeciego miejsca?
Uczelnia, która dba o społeczny wymiar, buduje coś więcej niż ofertę edukacyjną – buduje wspólnotę, do której chce się wracać także po latach. Takie wsparcie może przyjmować różne formy: od architektury i organizacji przestrzeni, przez aktywności studenckie, aż po symbolikę, która pomaga wzmacniać poczucie przynależności.
Środowisko sprzyjające relacjom
Wsparcie „trzeciego miejsca” zaczyna się od przestrzeni. Uczelnia może projektować biblioteki i strefy wspólne tak, aby obok pracy w skupieniu było też miejsce na krótką rozmowę, wspólne siedzenie czy odpoczynek. Szerzej zaplanowane korytarze, wnęki, patia i dziedzińce sprzyjają przypadkowym spotkaniom, a przyjazna infrastruktura zachęca, żeby zostać na wydziale chwilę dłużej. Z takich „chwil” często rodzą się pomysły na projekty naukowe, społeczne albo po prostu kolejne wspólne działania.
Jednak nawet najlepiej zaprojektowana infrastruktura pozostanie ładnym tłem, jeśli nie będzie w niej życia. A ono pojawia się wtedy, gdy studenci biorą sprawy w swoje ręce – w kołach naukowych, samorządach i oddolnych grupach tematycznych. Uczelnia może temu sprzyjać, tworząc możliwości: udostępniając przestrzeń, wspierając inicjatywy organizacyjnie, informując o nich lub po prostu zostawiając miejsce na oddolność. Z kolei po stronie studentów potrzebna jest druga połowa tej układanki – gotowość, aby wyjść z pomysłem i zrobić pierwszy krok.
Symbolika i tożsamość
Formowanie zżytej społeczności opiera się także na spójnej identyfikacji wizualnej oraz budowaniu wspólnej, pozytywnej tożsamości. W kulturze amerykańskiej obszerna bluza z wyraźnym nadrukiem logo macierzystego kampusu uchodzi za niemal obowiązkowy klasyk odzieżowy – sygnalizuje otoczeniu jednoznaczną przynależność do konkretnej, dumnej społeczności. W Polsce ten trend również coraz częściej widać w miastach akademickich. Uczelnie projektują własne koszulki, bluzy czy torby, a część studentów traktuje je nie jako gadżet, lecz jako znak identyfikacji.
Podobne mechanizmy budowania tożsamości wykorzystują także współczesne firmy, które tworzą własny merch dla ich sympatyków. Przykładowo, InPost oferuje na stronie https://outofthebox.pl/kategoria/ubrania/ kolekcję ubrań nawiązującą do identyfikacji wizualnej marki. Działa to podobnie jak w świecie akademickim – ludzie sięgają po takie przedmioty, ponieważ chcą pokazać, że są częścią większej historii, środowiska albo zestawu wartości. W przypadku uczelni merch może pełnić funkcję miękkiego łącznika – wzmacnia poczucie wspólnoty, ułatwia rozpoznanie „swoich” i sprawia, że instytucja kojarzy się nie tylko z programem i budynkami, ale też z ludźmi i doświadczeniem studiowania. To drobiazg, ale czasem właśnie takie znaki zostają z absolwentem na długo po zakończeniu edukacji.
Uczelnia – hybryda wiedzy i wspólnoty
Czy z tego wynika, że uczelnia powinna stawiać integrację, gadżety i wydarzenia ponad jakość kształcenia? Oczywiście nie. Jakość przekazywanej wiedzy pozostaje fundamentem misji akademickiej. To ona daje kompetencje zawodowe, język branży i przygotowuje absolwenta do przyszłej pracy. Jednocześnie dobra uczelnia to nie tylko instytucja – to także przestrzeń społeczna i sieć relacji. Bez rozmowy, współpracy i poczucia przynależności trudno mówić o pełnym przygotowaniu do życia zawodowego. Wymiar „trzeciego miejsca” nie zastępuje edukacji – uzupełnia ją i wzmacnia, ponieważ pozwala ćwiczyć to, czego nie sposób w pełni zamknąć w sylabusie.
Źródła:
- https://outofthebox.pl/ – oficjalny sklep internetowy InPost
- Fundacja UNAWEZA – raport z badania MŁODE GŁOWY
- Kto jest najbardziej narażony na samotność? – Centrum Badania Opinii Społecznej
- „Trzecie miejsce” według Raya Oldenburga – Śląska Biblioteka Cyfrowa
- Więzi społeczne A.D. 2024 – Centrum Badania Opinii Społecznej
- Ray Oldenburg & Karen Christensen: third places, true citizen spaces – The UNESCO Courier
Autor: J.W.
- Szczegóły
-
Poprawiono: 06 marca 2026
-
Odsłony: 161
